| Co Minęło, nie powróci: ... |
| Strona główna |
...Kochana Aniu! Dawno do Ciebie nie pisałam...właściwie jestem tak szczęśliwa, że teraz nie wiem co Ci powiedzieć. Właśnie jakiś godzinę temu ostatni raz mnie przytuliłaś, tak...tak mocno, tak...to byłaś Ty, Aniu. Widziałam Cię, ujżałam Twą roześmianą buźkę po 2 latach rozłąki.Boże! Jestem taka szcześliwa a zarazem nieszczęśliwa. Jutro wyjeżdżasz... Nie wiedziałam co Ci powiedzieć. Nie mogłam uwierzyć, że stoisz przede mną, że żartujesz, że...że już nie jesteś taka jek kiedyś. Tak, zmieniłaś się...spoważniałaś, wydoroślałaś. Jak to sie stało, że Cię widziałam? Monika napisała mi sms-a, że stoi koło Ciebie. Serce zaczęło mi bić mocniej a w głowie kołatało mi się tysiące pytań. jak to, Ty w Polsce, tutaj? A jednak... Podeszłam pod ten dobrze znany mi dom. Monika już krzyczała cała opłakana.Stałaś tam. Usmiechałaś się.Nie płakałaś... Tyle czasu się nie widziałyśmy a ja nie wiedziałam co Ci powiedzieć. Stanęłam i się przytuliłam...Tak po prostu... Widziałam Twoją malutką, jest śliczna. tak jak Ty Aniu... Powiedziałam Ci o tym, że jeszcze prowadzę tego bloga. Ucieszyłaś się. Ja też się cieszę i nadal nie mogę w to uwierzyć. Tyle czasu Cię nie widziałam ale jak już przy mnie stałaś to wszystkie te dni przestały mieć dla mnie znaczenie. Mało rozmawiałyśmy, byłaś z mężem...ale wystarczyło, że Cię widzę. Wystarczyło mi to, że jesteś teraz szczęśliwa... Nie wiem co napisać...jestem w takim ogromnym szoku... Mam nadzieję, że kiedyś to przeczytamy razem...:-( Kocham Cię Aniu...i nigdy Cię nie zapomnę... Tylko...już mnie na tak długo nie opuszczaj :-( Dlaczego...!!=( skomentuj (15) |